Miniony weekend okazał się niebezpieczny na gdańskich ulicach. Policjanci z drogówki wyeliminowali z ruchu aż ośmiu kierowców, którzy zdecydowali się wsiąść za kierownicę po spożyciu alkoholu. Niechlubnym rekordzistą został 47-latek, który prowadził skodę, mając w organizmie ponad 2,7 promila.
Seria nieodpowiedzialnych zachowań
Funkcjonariusze przeprowadzali kontrole w różnych częściach miasta i o różnych porach, co pokazuje skalę problemu. Interwencje miały miejsce m.in. na ulicach Partyzantów, Kartuskiej, Rakoczego czy Marynarki Polskiej.
Wśród zatrzymanych znaleźli się kierowcy z różnym stężeniem alkoholu – od 0,3 promila aż po wspomniane 2,7 promila. Jeden z nich, zatrzymany w sobotę rano na ul. Partyzantów, nie tylko był pod wpływem alkoholu, ale również miał już wcześniej zatrzymane prawo jazdy decyzją starosty.
Uwagę policjantów przykuwały różne zachowania – od rutynowych kontroli, podczas których od kierowców wyczuwalna była woń alkoholu, po niebezpieczne manewry. Przykładem jest 36-letni kierowca volvo na ul. Marynarki Polskiej, który miał problem z utrzymaniem prostego toru jazdy i najeżdżał na krawężnik. Badanie wykazało u niego ponad 1,5 promila.
Surowe konsekwencje jazdy po alkoholu
Policja przypomina, że nie ma taryfy ulgowej dla pijanych kierowców. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grożą bardzo poważne konsekwencje, w tym:
- Kara pozbawienia wolności do 3 lat,
- Wysoka grzywna finansowa,
- Utrata prawa jazdy i sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Każdy nietrzeźwy kierowca na drodze to potencjalne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu. Działania gdańskiej policji pokazują, że kontrole są i będą prowadzone, by zapewnić bezpieczeństwo na naszych ulicach.