Fot. P. Wittman/ gdansk.pl
Dziś w Centrum Dolna Brama spotkali się przedstawiciele Miasta i organizacji pozarządowych, żeby porozmawiać o tym, jak ma wyglądać współpraca Gdańska z trzecim sektorem w 2026 roku. A już na najbliższej sesji Rady Miasta radni zagłosują nad Programem Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi – dokumentem, za którym stoi nie tylko gruby budżet w wysokości 151 mln zł (o 11 procent więcej niż w 2025 r.), ale przede wszystkim bardzo konkretne decyzje dotyczące codziennego życia mieszkańców.
20 lat partnerstwa, a nie “odfajkowana” uchwała
Dzisiejsze spotkanie w Centrum Dolna Brama – miejscu stworzonym właśnie z myślą o działalności NGO – było podsumowaniem wielomiesięcznych konsultacji z organizacjami. To tam, krok po kroku, powstawały założenia programu współpracy Gdańska z organizacjami pozarządowymi na 2026 rok.
W mieście działa dziś ponad 3600 różnych NGO-sów – od dużych fundacji po niewielkie stowarzyszenia sąsiedzkie. Od dwóch dekad Gdańsk nie pisze programu “w ratuszu za biurkiem”, tylko wypracowuje go razem z trzecim sektorem. To wciąż wyjątek w skali kraju – a nie standard.
Wartość przyszłorocznego programu to 151 mln zł. To nie jest kosmetyczna korekta, tylko wyraźne podniesienie stawki – o 11 proc. w porównaniu z rokiem bieżącym.
Na co pójdą pieniądze? Od bezdomności po Jamboree 2027
Większość środków tradycyjnie trafi w obszar szeroko rozumianej pomocy społecznej. Chodzi m.in. o:
- wsparcie osób w kryzysie bezdomności,
- pieczę zastępczą,
- usługi opiekuńcze dla osób niesamodzielnych.
Ale to dopiero początek listy. W programie mocno wybrzmiewają:
- domy i kluby sąsiedzkie – miejsca, gdzie mieszkańcy po prostu się spotykają, rozmawiają, działają razem,
- fundusze młodzieżowe, senioralne i sąsiedzkie – wsparcie dla oddolnych inicjatyw, które wyrastają “oddolnie”, a nie z urzędniczego planu,
- sport – połowa polskich NGO to organizacje sportowe, więc boiska, sale i kluby są tu równie ważne jak gabinety terapeutyczne,
- zdrowie – zwłaszcza psychiczne – coraz więcej projektów dotyczy profilaktyki, wsparcia w kryzysach i informowania, gdzie szukać pomocy,
- kultura blisko domu – organizacje pozarządowe wchodzą tam, gdzie nie ma filii Gdańskiego Archipelagu Kultury, dowożąc kulturę do dzielnic, a nie odwrotnie,
- ekologia – w 2026 roku do katalogu zadań dochodzą nowe projekty środowiskowe.
Nowym, bardzo konkretnym akcentem będzie też szkolenie wolontariuszy na światowy zlot skautów Jamboree 2027, który odbędzie się na Wyspie Sobieszewskiej. Miasto liczy przy tym na dodatkowe środki rządowe związane z obroną cywilną oraz edukacją mieszkańców w tym obszarze.
Po przyjęciu uchwały przez Radę Miasta mają być ogłaszane konkursy, tak aby organizacje mogły jak najszybciej ruszyć z projektami od początku 2026 roku.

Fot. P. Wittman/ gdansk.pl
Współpraca, nie tylko przelewy
Wiceprezydentka Monika Chabior, odpowiedzialna za współpracę z organizacjami, mocno podkreślała jedną rzecz: w Gdańsku nie chodzi tylko o zlecanie zadań za pieniądze. Chodzi o partnerstwo.
To partnerstwo widać choćby w dostępie do przestrzeni. Miasto udostępnia NGO-som miejsca takie jak:
- Centrum Dolna Brama,
- przestrzeń „Solidarność codziennie” w Europejskim Centrum Solidarności – która była prototypem dla CDB.
Do tego dochodzą lokale wynajmowane na preferencyjnych zasadach – w ubiegłym roku korzystało z tego 270 organizacji. Za każdym razem sprawdzane jest, czy NGO faktycznie pracuje na rzecz gdańszczanek i gdańszczan. Często dzieje się to nie dzięki miejskim dotacjom, ale środkom przyciąganym przez organizacje z zewnątrz – z programów rządowych czy środków unijnych.
Głos z sali: joga na krzesłach, kryzysy psychiczne, spacery historyczne i farma miejska
Dzisiejsze spotkanie nie było suchą prezentacją tabelki z budżetem. Głos zabrali też przedstawiciele konkretnych organizacji – tych, które realnie “robią robotę” w dzielnicach.
Gdańska Fundacja Zdrowie przez Ruch
Jej prezeska, Katarzyna Rucin, żartowała, że w Domu Sąsiedzkim przy Dolnej Bramie czuje się jak u siebie. Nic dziwnego – fundacja prowadzi tam m.in. jogę na krzesłach dla seniorów w tak licznych grupach, że sala ledwo ich mieści. Do tego dochodzą zajęcia nordic walking, aqua senior i działania związane z przygotowaniami do Jamboree 2027 – we współpracy ze Stowarzyszeniem Morena fundacja szkoli młodych ratowników.
Oferta “Zdrowia przez Ruch” jest obecna już w dziewięciu dzielnicach Gdańska, ściśle współpracując z domami sąsiedzkimi i Fundacją Nova.
Stowarzyszenie Przyjazna Dłoń
Ta organizacja to ważny adres dla osób w kryzysach psychicznych – od dzieci i młodzieży po dorosłych i seniorów. Stowarzyszenie prowadzi wsparcie dzienne i środowiskowe, domy samopomocy, a także angażuje się w inicjatywy takie jak Gdański Miesiąc Zdrowia Psychicznego.
Przedstawicielka stowarzyszenia, Daria Dyks, zwracała uwagę na coś, czego nie da się wpisać w tabelkę z kwotami: na poczucie bezpieczeństwa w rozmowie z miastem. Można mówić o trudnościach systemu wsparcia bez obawy, że zostanie to odebrane jako atak. To ważne, bo kryzysy psychiczne i wypalenie dotyczą także tych, którzy na co dzień pomagają innym.
Towarzystwo Przyjaciół Gdańska
Organizacja z 55-letnią historią, kierowana przez Piotra Mazurka, od 15 lat prowadzi Muzeum Wolnego Miasta Gdańska – Strefę Historyczną, pokazując wielokulturową rzeczywistość okresu międzywojennego. To próba przywrócenia obrazu historii “odbarwionego” z propagandowych naleciałości czasów socjalizmu.
Towarzystwo dba też o niematerialne tradycje – np. organizując warsztaty haftu serwet z herbem Gdańska. Co wtorek o 11.00 prowadzi spacery historyczne, na które przychodzi międzypokoleniowa grupa mieszkańców.
Fundacja Twoja Rola
Tu z kolei widać, jak można połączyć politykę społeczną z nowoczesnym podejściem do rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego. Fundacja, kierowana przez Wojciecha Żaka, w ramach współpracy z miastem i MOPR prowadzi farmę miejską przy projekcie Osiedle Sitowie na Rudnikach.
To miejsce pracy dla osób z niepełnosprawnościami, w kryzysie bezdomności czy zmagających się z uzależnieniami. Pod marką „Siejemy Ferment” fundacja produkuje i przetwarza żywność. Kupując te produkty, mieszkańcy realnie dokładają się do tworzenia miejsc pracy dla osób wykluczonych.
Fundacja angażuje się też w kształtowanie polityki żywnościowej i rozwój kompetencji przyszłości w obszarze rolnictwa miejskiego – bo żywność, jej pochodzenie i jakość to coraz poważniejsze wyzwanie dużych miast.
Na koniec pytanie do Was, mieszkańców:
Skoro NGO-sy biorą na siebie tyle odpowiedzialności – od pomocy w kryzysie po spacery historyczne i jogę na krzesłach – to czy damy im w 2026 roku jeszcze więcej przestrzeni, zaufania i narzędzi, żeby współtworzyły Gdańsk ramię w ramię z miastem i mieszkańcami?
Bo decyzja, którą radni podejmą na najbliższej sesji, to nie jest “techniczna uchwała budżetowa”. To potwierdzenie, że Gdańsk chce dalej być miastem budowanym w partnerstwie z organizacjami, które na co dzień są najbliżej ludzi.
Grażyna Bojarska-Dreher, materiały: gdansk.pl