Reprezentacja Polski znakomicie rozpoczęła zmagania w fazie grupowej mistrzostw Europy w koszykówce mężczyzn. Podopieczni Igora Milicicia sprawili dużą niespodziankę, pokonując w katowickim Spodku Słowenię 105:95.
Na papierze faworytem pierwszego spotkania fazy grupowej byli Słoweńcy. W końcu w składzie mieli gwiazdę światowego formatu – Lukę Dončicia, lidera Los Angeles Lakers i jednego z najlepszych zawodników NBA. Zespół Aleksandra Sekulicia przyjechał jednak na EuroBasket w nieco okrojonym składzie – szczególnie brakowało mu siły pod koszem. Nic więc dziwnego, że cała ofensywna gra Słoweńców opierała się na obwodzie, gdzie trener mógł liczyć m.in. na Nikolicia, Prepeliča czy Murića – dobrze znanych w europejskim środowisku koszykarskim.
Od pierwszych minut mecz miał bardzo wyrównany przebieg. Dončić robił różnicę po stronie Słoweńców, ale Polacy potrafili odpowiadać. Reprezentację Igora Miličicia napędzał duet Jordan Loyd i Mateusz Ponitka. Amerykanin z polskim paszportem popisywał się imponującą skutecznością z dystansu – już w pierwszej połowie trafił pięć z sześciu rzutów za trzy punkty. Ponitka, kapitan kadry, w swoim stylu odważnie atakował kosz, ale też skutecznie szukał okazji zza łuku 6,75 m. Do przerwy Polacy prowadzili minimalnie 47:46 i już wtedy było jasne, że obie drużyny będą musiały się mocno napocić, by przechylić szalę na swoją stronę.
Po przerwie Polacy weszli na jeszcze wyższe obroty. Prawdziwe show zrobił Andrzej Pluta Jr., były zawodnik Trefla Sopot i Arki Gdynia. Młody rozgrywający imponował pewnością zarówno w rozgrywaniu akcji, jak i w rzutach z dystansu, dzięki czemu Biało-Czerwoni powiększyli przewagę nawet do kilkunastu punktów. Swoją dominację pod koszem coraz częściej zaznaczał także Aleksander Balcerowski, który wykorzystywał przewagę wzrostu nad słoweńskimi rywalami.
Mecz z każdą minutą stawał się coraz ostrzejszy – momentami przypominał wręcz zapasy. Nerwów nie wytrzymali niektórzy zawodnicy, czego efektem były szybciej złapane faule. Przed końcem spotkania parkiet musieli opuścić Radović i Nikolić po stronie Słowenii, a także Michał Sokołowski w polskim zespole. W obronie znakomicie pracował Przemysław Żołnierewicz, który nieustannie utrudniał życie rywalom z Bałkanów.
Choć Słoweńcy próbowali jeszcze wracać do gry zrywami, Polacy kontrolowali przebieg meczu aż do ostatnich minut. Ogromna w tym zasługa Jordana Loyda – mimo problemów z faulami i ograniczonej liczby minut w drugiej połowie, to właśnie on wziął na siebie ciężar zdobywania punktów w końcówce i trafiał najważniejsze rzuty. Ostatecznie zakończył spotkanie z dorobkiem aż 32 punktów. Kapitan Mateusz Ponitka dołożył 23 oczka i 7 zbiórek, a Andrzej Pluta Jr., dzięki kapitalnej trzeciej kwarcie, skończył mecz z 15 punktami.
Po stronie Słowenii zgodnie z oczekiwaniami liderem był Luka Dončić. Gwiazdor NBA uzbierał 34 punkty i 9 asyst, skrzętnie wykorzystując przewinienia Polaków i prawie bezbłędnie trafiając z linii rzutów wolnych. Wsparcia udzielali mu Edo Murić i Gregor Horváth, jednak ich zrywy nie wystarczyły, by odwrócić losy meczu. Pierwsze spotkanie EuroBasketu padło łupem gospodarzy, którzy wygrali 105:95 i sprawili jedną z największych sensacji pierwszej kolejki turnieju.
W zwycięskim meczu ze Słowenią do protokołu wpisał się także Kamil Łączyński. Rozgrywający AMW Arki Gdynia pojawiał się głównie w końcówkach kwart i potrafił zrobić różnicę – zarówno po pierwszej, jak i drugiej odsłonie gry oddawał skuteczne rzuty. „Łączka” zakończył spotkanie z dorobkiem 4 punktów, 1 zbiórki i asysty.
Na parkiecie nie zobaczyliśmy natomiast Szymona Zapały z Trefla Sopot, który tym razem nie otrzymał szansy od trenera Milicicia. Zdecydowanie większą rolę odegrali jednak koszykarze z trójmiejską przeszłością. Mateusz Ponitka, Andrzej Pluta Jr. oraz Przemysław Żołnierewicz byli jednymi z kluczowych postaci w starciu ze Słowenią, a ich wkład miał duże znaczenie w sprawieniu tej pozytywnej niespodzianki przez reprezentację Polski.
Na kolejne spotkanie w katowickim Spodku kibice nie będą musieli długo czekać. Już w sobotę o godz. 20:30 Biało-Czerwoni zmierzą się z reprezentacją Izraela. Rywale z Bliskiego Wschodu również rozpoczęli EuroBasket od zwycięstwa. W swoim pierwszym meczu pokonali Islandię i udowodnili, że mogą być groźnym przeciwnikiem. Starcie zapowiada się więc niezwykle ciekawie i będzie miało duże znaczenie w walce o awans z grupy.
Fot. PAP