Fot.D. Paszliński/ gdansk.pl
Na dwóch kółkach, po miejskich i podmiejskich ścieżkach, wykręcili łącznie 21 milionów kilometrów – a wszystko zaczęło się w Gdańsku, który kilka lat temu postawił na rower metropolitalny, zanim stało się to modne. Dziś to system, na który patrzy cała Polska, a Trójmiasto może spokojnie mówić o sobie: pionier.
Urodziny w sieni ratusza
Tego dnia sień gdańskiego Urzędu Miejskiego przy Długim Targu 39/40 bardziej przypominała przytulny klub rowerowy niż poważną siedzibę władz miasta. Balony, symboliczny tort, uśmiechy, krótkie przemówienia – ale przede wszystkim liczby, od których naprawdę może zakręcić się w głowie.
Społeczność MEVO urosła już do około 630 tysięcy użytkowników, wykonano 6 milionów przejazdów, a rowery stały się naturalnym elementem krajobrazu metropolii. Na urodzinach pojawili się samorządowcy, przedstawiciele operatora, partnerzy projektu, a przede wszystkim ci, którzy na co dzień wsiadają na czerwony rower, zamiast do samochodu.


Metropolia połączona rowerem
Obecnie MEVO to już 17 gmin Obszaru Metropolitalnego Gdańsk–Gdynia–Sopot.
Obok największych miast – Gdańska, Gdyni i Sopotu – w system włączone są także mniejsze ośrodki, takie jak Kartuzy, Żukowo, Puck czy Sierakowice. 1 sierpnia dołączyła do nich gmina Pruszcz Gdański – najmłodszy uczestnik projektu, który od razu zaczął notować bardzo dobre wyniki wypożyczeń.
Samorządowcy podkreślają, że MEVO to nie „gadżet do rekreacji”, ale realne narzędzie codziennej mobilności. Rowerem do pracy, na uczelnię, do szkoły, na pociąg – to codzienność tysięcy osób, dla których czerwony jednoślad stał się naturalnym przedłużeniem komunikacji publicznej.
Rok, który mógł wszystko zatrzymać
Paradoks polega na tym, że drugi rok działania MEVO był jednocześnie jednym z najtrudniejszych. W lutym 2024 roku pożar zniszczył znaczną część floty. To był ten moment, w którym spokojnie można było powiedzieć: „projekt się wykolei”.
Tak się jednak nie stało.
Dzięki determinacji operatora, wsparciu gmin i cierpliwości użytkowników udało się odbudować system szybciej, niż wielu przewidywało. Zamiast zapaści – pojawiły się rekordy. Mevo wróciło na ulice w pełnej sile, a mieszkańcy pokazali bardzo jasno: chcemy tych rowerów, potrzebujemy ich i umiemy z nich korzystać.
Liczby, za którymi stoją ludzie
Urodzinowe podsumowanie brzmiało jak raport z wieloletniej metropolitalnej rewolucji transportowej:
- przejechane 21 milionów kilometrów – czyli symboliczne 524 okrążenia Ziemi,
- 630 milionów spalonych kalorii,
- około 2,5 tysiąca ton CO₂ mniej w atmosferze – tyle, ile rocznie pochłonęłoby ponad 200 tysięcy drzew,
- 6 milionów odbytych podróży, co w przeliczeniu daje ponad 217 lat nieprzerwanej jazdy,
- średni dystans jednego przejazdu: około 3,5 km,
- szczyt wypożyczeń: między 13.00 a 16.00 – czyli wtedy, gdy miasto najbardziej się korkuje.
Za każdą z tych liczb stoi bardzo konkretna, powtarzalna scena: ktoś rezygnuje z auta, podchodzi do stojaka, przykłada kartę albo odpala aplikację, słyszy charakterystyczny „klik”, wyciąga rower i po prostu jedzie. Do pracy, na zajęcia, na pociąg, do lekarza, do znajomych. Niby nic, a w skali 17 gmin – mała cywilizacyjna zmiana.
Gminy mówią jednym głosem
Samorządowcy, którzy pojawili się na urodzinach, mówili właściwie o tym samym, choć innymi słowami.
Przedstawiciel Pucka podkreślał, że gmina jest z MEVO od pierwszego dnia i dobrze widzi, jak system zmienił lokalne przyzwyczajenia – dając mieszkańcom realną alternatywę dla samochodu. Wójt Kosakowa, Eunika Niemc, zwracała uwagę, że rowery stały się ważnym elementem codzienności – zarówno mieszkańców, jak i turystów, którzy coraz częściej traktują je jako najprostszy sposób przemieszczania się między miejscowościami.
Wiceprezydent Sopotu, Michał Banacki, mówił z kolei o długofalowości projektu. Sopot jest w MEVO od samego początku i patrzy na system nie jak na chwilową modę, ale na inwestycję w zdrowie mieszkańców, klimat i miejską logistykę. Dziś – brutalnie mówiąc – trudno już wyobrazić sobie Sopot bez czerwonych rowerów pod stacjami SKM czy przy głównych deptakach.
Zastępczyni wójta Sierakowic podkreślała, że mieszkańcy małych gmin bardzo szybko przekonali się do systemu – i to mimo obaw, że rower miejski to „zabawka dla dużego miasta”. Statystyki pokazały coś zupełnie odwrotnego: MEVO świetnie sprawdza się także tam, gdzie do sklepu czy szkoły jest kilka kilometrów, a autobus nie jeździ co pięć minut.
MEVO dla dwudziestolatka i dla siedemdziesięciolatki
Twórcy systemu lubią mówić, że MEVO „łączy pokolenia” – i nie jest to pusty slogan. Na urodzinach pojawili się bohaterowie, którzy stali się twarzą tej opowieści: najaktywniejsi rowerzyści systemu, w tym dwójka seniorów.
Pani Barbara jeździ na rowerze od ponad pół wieku. Dla niej MEVO to nie nowinka techniczna, ale naturalne przedłużenie życiowej pasji – po prostu kolejne wcielenie roweru w jej codzienności. Pan Eugeniusz potrafi w rok „wykręcić” nawet 5 tysięcy kilometrów. Dla niego czerwony rower to sposób na formę, wolność i niezależność.
Obok nich – studenci, uczniowie, rodzice z dziećmi, pracownicy biur, kierowcy, którzy po pracy przesiadają się na jednoślad. Wszyscy ci ludzie spotykają się symbolicznie w jednym miejscu: przy stacji MEVO, gdzie różnice wieku i statusu kompletnie przestają mieć znaczenie.
Tort, nagrody i… przyszłość
Po części oficjalnej przyszedł czas na to, co urodzinowe dzieci lubią najbardziej: tort, konkursy, nagrody, wspólne zdjęcia. Był moment na oddech, rozmowy kuluarowe, anegdoty z codziennego korzystania z systemu. Atmosfera była daleka od „suchej” konferencji prasowej – raczej przypominała spotkanie ludzi, którzy wspólnie stworzyli coś ważnego i chcą to dalej rozwijać.
Pod spodem było jednak coś więcej niż urodzinowa euforia. Przez wszystkie wystąpienia przewijała się jedna myśl: MEVO to dopiero początek. Projekt ma apetyt na więcej – więcej stacji, więcej gmin, więcej użytkowników, jeszcze lepiej zintegrowane połączenia z kolejami, autobusami i tramwajami.
Dwa lata, które zmieniły codzienność
Po zaledwie dwóch latach działania w nowej odsłonie MEVO stało się czymś więcej niż systemem rowerów publicznych. To narzędzie, które realnie zmienia sposób poruszania się po metropolii, wpływa na jakość powietrza, zdrowie i styl życia tysięcy mieszkańców.
524 symboliczne okrążenia Ziemi pokazują skalę tej zmiany, ale jej sens widać najlepiej w małych scenach: w zatłoczonym porannym autobusie, do którego ktoś nie wsiada, bo wybrał rower; w wieczornej jeździe wzdłuż morza; w seniorze, który udowadnia, że wiek nie jest żadną wymówką; w studentce, dla której MEVOstało się tańszą i szybszą alternatywą dla auta.
Gdańsk i cała metropolia zbudowały system, który w ciągu dwóch lat dorobił się nie tylko efektownych statystyk, ale przede wszystkim lojalnej społeczności. A patrząc na to, jak szybko rośnie liczba kilometrów, można zaryzykować tezę, że Ziemia doczeka się kolejnych setek „MEVOwych” okrążeń – i wcale nie będzie miała nic przeciwko.
Grażyna Bojarska-Dreher, fot. D.Paszliński/gdansk.pl