Fot. P. Kozłowski / www.gdansk.pl
Stara legenda odpłynęła za ocean. Tam, gdzie przez lata wznosił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli gdańskiego nabrzeża – koło widokowe AmberSky – dziś znów trwa wielkie budowanie. Po starym obiekcie nie ma już śladu – został rozebrany na części i wysłany za Atlantyk, by w nowym życiu stanąć w sercu amerykańskiego San Antonio. Teraz, na Ołowiance, zaczyna się nowy rozdział tej historii.
Giganci na placu budowy
Na placu pojawiły się dwa potężne dźwigi – jeden o udźwigu 250 ton, drugi 200 – gotowe do podniesienia pierwszych elementów nowej konstrukcji. Choć długotrwały deszcz opóźnił przygotowania, już we wtorek maszty główne mają stanąć pionowo, rozpoczynając pięciotygodniowy maraton montażu.
Na teren budowy dotarły wszystkie najważniejsze elementy: główne i wsporcze maszty w charakterystycznym kształcie litery „A”, oś centralna koła oraz pierwsze sekcje stalowych szprych. Pojawiło się także „serce” całej instalacji – nowoczesny e-kontener, czyli centrum dowodzenia, w którym zamknięta jest automatyka, systemy sterowania, oświetlenia i wizualizacji.
Zadanie dla inżynierów z nerwami ze stali
– Przygotowujemy się do postawienia czterech nóg i dwóch zastrzałów, które będą stanowiły podstawę koła. Na ich szczycie powstanie punkt obrotu całej konstrukcji – tłumaczy kierownik budowy, Marcin Jakubowski. – Przede mną ponad 20 lat doświadczenia przy wieżach telekomunikacyjnych, ale nigdy wcześniej nie stawiałem koła widokowego. To wyjątkowe wyzwanie.
Nie bez przyczyny. Grunt, w który wbito fundamenty, okazał się trudny – niestabilny, pełen gruzu. Pod każdy z sześciu fundamentów trzeba było wywiercić otwory o głębokości 17,5 metra i wzmocnić je dwunastoma mikropalami. Przestrzeń robocza również jest ograniczona do minimum, co wymaga od ekip maksymalnej precyzji i planowania każdego ruchu.
Nie tylko koło – cała nowa przestrzeń
Nowe AmberSky to jednak nie tylko stalowa obręcz i gondole unoszące się nad Motławą. W Grudziądzu powstają już dodatkowe elementy infrastruktury – platforma pod konstrukcję, eleganckie zadaszenia kas oraz nowoczesne wiaty dla odwiedzających. Wszystko zaprojektowano tak, by nowa przestrzeń była nie tylko funkcjonalna, ale i estetyczna.
– Całość będzie wyglądała naprawdę imponująco. To nie jest zwykła konstrukcja – to obiekt, który ma stać się wizytówką miasta – podkreśla Jakubowski.
Świąteczny prezent dla Gdańska
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowa wersja AmberSky otworzy się jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Wtedy mieszkańcy i turyści znów będą mogli spojrzeć na Gdańsk z wysokości, jakiej nie oferuje żaden inny punkt widokowy w mieście.
AmberSky wraca – nowoczesne, mocniejsze i piękniejsze niż kiedykolwiek. Historia zatoczyła koło, dosłownie i w przenośni.
Grazyna Bojarska-Dreher, materiały: gdansk.pl