Derby już jutro za ponad 24 h. Ciarki przechodzą coraz mocniej, ale my jeszcze uzbrajamy się w cierpliwość i w ramach wspomnień po raz ostatni w tym tygodniu cofamy się do kwietnia 2018 – gdzie miało miejsce jednostronne widowisko w trójmiejskich derbach.
7 kwietnia 2018 roku na Stadionie Energa w Gdańsku odbyły się derby Trójmiasta, które miały duży ciężar gatunkowy. Była to 30. kolejka sezonu zasadniczego, po której liga dzieliła się na grupę mistrzowską i spadkową. Dla Arki stawka była ogromna – przy korzystnym wyniku w derbach i odpowiednich rozstrzygnięciach na innych stadionach żółto-niebiescy mogli znaleźć się w górnej ósemce. Lechia natomiast przechodziła trudny sezon – kilka tygodni przed derbami zespół przejął Piotr Stokowiec, który miał opanować kryzys i zapewnić spokojne utrzymanie.
Choć tabela sugerowała, że to Arka była w lepszej dyspozycji, historia derbów sprawiała, że mało kto stawiał ją w roli zdecydowanego faworyta. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że gdynianie od ponad dekady nie potrafili pokonać Lechii w Ekstraklasie.
Spotkanie rozpoczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem – kibice Lechii w ramach ogólnopolskiej akcji „Ostatni gwizdek. Nic o nas bez nas” przez pierwsze minuty meczu powstrzymywali się od dopingu, a do tego kilkakrotnie na murawę poleciały serpentyny.
Kiedy wreszcie ruszyła gra, okazało się, że będzie to jednostronny spektakl. Lechia od początku była drużyną po prostu lepszą, agresywniejszą i skuteczniejszą. Pierwsze sygnały ostrzegawcze wysyłał Sławomir Peszko, a w 13. minucie jego akcja przyniosła gola – dobitką popisał się Flávio Paixão.
To był dopiero początek. Chwilę później Patryk Lipski świetnie odegrał piłkę, a Peszko z zimną krwią strzałem po dłuższym słupku podwyższył prowadzenie. Jeszcze przed upływem pół godziny było już 3:0 – tym razem Lukas Haraslin został powalony w polu karnym, a Paixão wykorzystał jedenastkę. Portugalczyk nie zamierzał na tym poprzestać – w 39. minucie skompletował hat-tricka, wykorzystując dokładne dośrodkowanie Lipskiego. Do przerwy było 4:0 i derby właściwie były rozstrzygnięte.
W drugiej połowie mecz stracił tempo. Arka zdobyła honorowego gola – Luka Zarandia wykorzystał złe ustawienie Dusana Kuciaka i zmniejszył rozmiary porażki, a w doliczonym czasie drugą bramkę dla żółto-niebieskich strzelił Enrique Esqueda. Lechia miała też okazje, m.in. po mocnym uderzeniu Haraslina z rzutu wolnego, ale wynik ostatecznie brzmiał 4:2.
Lechia w pełni zdominowała Arkę i zamknęła jej drogę do grupy mistrzowskiej. Żółto-niebiescy po raz kolejny nie zdołali przełamać derbowej klątwy, a bohaterem meczu został Flávio Paixão, autor trzech goli.
Koniec końców obie drużyny trafiły do grupy spadkowej. Zaledwie sześć dni później, w piątek 13 kwietnia, zmierzyły się ponownie – tym razem w Gdyni. To jednak opowieść, do której jeszcze wrócimy przy okazji przygotowań do spotkania rewanżowego na rundę wiosenną.
A teraz wracamy do teraźniejszości – derby już jutro. Dziś o 17 mamy dla Was porcję najnowszych informacji, a jutro po południu wszyscy widzimy się na stadionie. Bo derby Trójmiasta to zawsze wydarzenie, które elektryzuje całe Trójmiasto.