NIEPOLOMICE 29.10.2025 STS PUCHAR POLSKI PUSZCZA NIEPOLOMICE - LECHIA GDANSK NZ Aleksandar Cirkovic FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl
Wtorek w Gdańsku przyniósł dwa zupełnie różne piłkarskie obrazy. Najpierw na stadionie przy Traugutta 29 reprezentacja Polski kobiet pewnie pokonała Łotwę 3:0, a wieczorem na Polsat Plus Arenie Lechia odpadła z STS Pucharu Polski po porażce 1:3 z Górnikiem Zabrze.
Reprezentacja kobiet kończy przełomowy rok z przytupem
Biało-czerwone wybiegły na murawę w składzie dalekim od najmocniejszego. Selekcjonerka Nina Patalon dała odpocząć kilku kluczowym zawodniczkom, stawiając na szeroką kadrę – i ta odpowiedziała najlepiej jak mogła. Od początku meczu Polki zdominowały Łotyszki, prowadziły grę i raz po raz stwarzały zagrożenie pod bramką rywalek.
Gol Patrycji Sarapaty w 13. minucie otworzył wynik po składnej akcji naszego zespołu. Tuż przed przerwą Paulina Tomasiak podwyższyła prowadzenie, wykorzystując przewagę Polek w środku pola. Wynik w ostatniej akcji meczu ustaliła Magdalena Sobal, zamykając tym samym niezwykle udany rok dla reprezentacji.
2025 był symboliczny – pełen ważnych zwycięstw, rekordów frekwencji i rosnącego zainteresowania żeńskim futbolem, a mecze domowe Polek były rozgrywane właśnie w Gdańsku, ich piłkarskim domu. To był rok, w którym kadra ugruntowała swoją pozycję w Europie, a celem na kolejne miesiące jest już coś znacznie większego: pierwsze w historii kwalifikacje na mistrzostwa świata.
Lechia odpada z Pucharu Polski – szansa na odegranie się już w piątek
Wieczorem emocje przeniosły się na Polsat Plus Arenę. Lechia przystąpiła do pucharowego starcia z Górnikiem Zabrze w mocno przemeblowanym składzie. John Carver niemal całkowicie wymienił jedenastkę, rotując zarówno w obronie, jak i w ofensywie.
Choć to wciąż była Lechia, która próbowała grać odważnie, to Górnik szybciej złapał rytm. Gdańszczanie mogli jednak prowadzić – po świetnej akcji Kacpra Sezonienki Bohdan Wjunnyk trafił w słupek, marnując najlepszą okazję Lechii w całym meczu. Chwilę później przyszła błyskawiczna kara: najpierw były lechista Rafał Janicki wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego, a trzy minuty później Ousmane Sow zakończył szybki kontratak gości.
W drugiej połowie gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili zbudować akcji dającej nadzieję na odrobienie strat. Z kolei Sow był nieustannym zagrożeniem dla ekipy gospodarzy – najpierw zmusił Paulsena do dobrej interwencji, potem minimalnie chybił, aż w końcu zdobył swoją drugą bramkę i przypieczętował awans Górnika do ćwierćfinału.
Lechia kończy więc pucharową przygodę, ale na odpoczynek nie ma czasu. Już w piątek te same drużyny zmierzą się ponownie, tym razem w ramach PKO Ekstraklasy. Stawka będzie inna, ale pamięć o wtorkowej porażce z pewnością doda zawodnikom z Gdańska dodatkowej motywacji.
Fot. Lechia Gdańsk