Piłka nożna
Arka Gdynia odniosła niezwykle cenne zwycięstwo nad Piastem Gliwice, inkasując komplet punktów po domowym meczu zakończonym wynikiem 2:1. Zespół Dawida Szwargi szybko ustawił spotkanie pod własne dyktando — już w pierwszych minutach na listę strzelców wpisali się Dawid Kocyła oraz Kamil Jakubczyk. Pierwsza połowa w wykonaniu żółto-niebieskich była bardzo dobra, ale po przerwie tempo nieco spadło, a Piast lekko przejął inicjatywę. Kontaktowego gola zdobył Jirka, jednak drużyna z Gliwic, prowadzona po raz pierwszy przez Daniela Myśliwca, nie zdołała doprowadzić do wyrównania. Trzy punkty są dla Arki wyjątkowo cenne — pozwalają jej oddalić się od strefy spadkowej i umocnić pozycję w tabeli. Styl gry wciąż wymaga poprawy, zwłaszcza w drugich połowach, ale najważniejsze, że gdyńska twierdza pozostaje niezdobyta już od ponad roku.
Co innego mogą powiedzieć kibice Lechii Gdańsk. Biało-Zieloni wrócili z Częstochowy bez choćby punktu, choć okazja do zdobycia choćby remisu była naprawdę duża. Mecz rozpoczął się od błędu Paulsena, po którym Raków objął prowadzenie. Gdańszczanie jednak błyskawicznie odpowiedzieli – do siatki trafił Tomas Bobcek. Sytuacja wydawała się jeszcze bardziej obiecująca, gdy Struski obejrzał drugą żółtą kartkę i gospodarze musieli grać w osłabieniu. Mimo przewagi liczebnej Lechia nie potrafiła jednak narzucić swojego rytmu gry. Zespół z Częstochowy wyglądał pewniej, częściej utrzymywał się przy piłce i stwarzał groźniejsze sytuacje. Na kilka minut przed końcem spotkania decydujący cios zadał Tomasz Pieńko. Jego dynamiczna indywidualna akcja zakończona mocnym, precyzyjnym strzałem przyniosła Rakowowi zwycięstwo 2:1. Dla Lechii to bolesna porażka – mając przewagę jednego zawodnika, gdańszczanie powinni co najmniej zremisować. Nic więc dziwnego, że wśród biało-zielonej społeczności niedziela upłynęła w atmosferze dużego rozczarowania.
Siatkówka
Pomimo porażki, Energa Trefl Gdańsk zasłużył na duże słowa uznania. Zespół prowadzony przez Mariusza Sordyla stoczył zacięty bój z Asseco Resovią Rzeszów i przez długi czas był bardzo blisko sprawienia niespodzianki. Po trzech setach to gdańszczanie prowadzili 2:1. Gospodarze jednak nie zamierzali się poddawać — doprowadzili do wyrównania, a w tie-breaku pokazali większy spokój oraz doświadczenie, przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Energa Trefl wraca z Rzeszowa z jednym punktem, ale i z podniesioną głową. Wyróżnienie należy się zwłaszcza Aleksowi Nasevichowi, który był prawdziwym liderem drużyny, zdobywając imponujące 31 punktów.
Drugoligowe zespoły z Gdańska dostarczyły kibicom sporo emocji. Wśród panów rezerwy Energi Trefla Gdańsk po pięciosetowej batalii pokonały Jokera Piła, natomiast Stoczniowiec PG, mimo ambitnej postawy, musiał uznać wyższość zespołu z Trzebiatowa.
W żeńskiej części zmagań weekend przyniósł same dobre wiadomości. JohnnyBros AZS UG pewnie wygrał 3:0 z TSS Gdańsk w kolejnych derbach miasta. Wynik ten potwierdził rosnącą formę podopiecznych trenera Ireneusza Waleczka — zespół wreszcie przełożył dobrą grę z wcześniejszych spotkań na punkty. W hicie kolejki 2. ligi kobiet Gedania Politechnika Gdańsk pokonała Szamotulanina Szamotuły. Dwa pierwsze sety były bardzo wyrównane, pełne walki i długich wymian. W dalszej części meczu gdańszczanki przejęły jednak pełną kontrolę — dominowały w ataku i bloku, zasłużenie wygrywając 3:1. Dzięki temu zwycięstwu Gedania umocniła się na pozycji lidera i pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w lidze.
Koszykówka
Jedynym zwycięstwem dla Trójmiasta w miniony weekend może pochwalić się Energa Trefl Sopot. Żółto-Czarni po emocjonującym spotkaniu pokonali Górnika Wałbrzych, notując szóste z rzędu zwycięstwo, licząc również rozgrywki europejskie. Podopieczni Mikko Larkasa pozostają niepokonani w lidze, a ich gra naprawdę może się podobać.
Mniej powodów do zadowolenia mają kibice AMW Arki Gdynia. Żółto-Niebiescy odnieśli pierwszą porażkę w sezonie, ulegając Śląskowi Wrocław. Rywale od początku kontrolowali przebieg meczu, a słaba skuteczność rzutowa gdynian nie pozwoliła na nawiązanie równorzędnej walki. Niepokojące sygnały napływają także z żeńskiej części gdyńskiej koszykówki. VBW Gdynia przegrała czwarty mecz z rzędu, w tym drugi ligowy, tym razem z zespołem z Lublina. Drużyna Martinsa Zībartsa sprawia wrażenie, jakby znalazła się w lekkim kryzysie formy, a przypomnijmy że sezon niedawno się rozpoczął.

Hokej
Szybko, gładko i przyjemnie. Tak w miniony weekend zaprezentowały się hokeistki Stoczniowca. Podopieczne gdańskiego klubu dwukrotnie pokonały na własnym lodzie zespół z Oświęcimia, nie tracąc przy tym ani jednej bramki. Dwa efektowne zwycięstwa, solidna gra w defensywie i skuteczność w ataku – właśnie takie występy chcemy oglądać.
Futsal
Futsaliści AZS UG rozegrali w Gnieźnie mecz o dwóch obliczach. W pierwszej połowie zaprezentowali się bardzo dobrze — kontrolowali grę, stwarzali sytuacje i wypracowali sobie czterobramkową przewagę. Po przerwie obraz gry jednak diametralnie się zmienił. Gospodarze złapali wiatr w żagle, uwierzyli w możliwość odwrócenia losów spotkania i w krótkim czasie odrobili straty. Pojedynek, który gdańszczanie mogli spokojnie wygrać, zakończył się remisem. Z takiego wyniku zdecydowanie bardziej cieszy się zespół z Gniezna.
Unihokej
Pewne i efektowne zwycięstwo odniosła męska sekcja JohnnyBros Olimpii Osowa Gdańsk. Zespół prowadzony przez Macieja Bogdańskiego całkowicie zdominował rywali, nie pozostawiając wątpliwości, kto był lepszy tego dnia. Gdańszczanie zaprezentowali skuteczny i ofensywny unihokej, aplikując przeciwnikom aż jedenaście bramek.
Fot. 058sport.pl/Arka Gdynia