Sobotę rozpoczęliśmy od koszykarskiej porażki, ponieważ Energa Trefl Sopot uległa w Dąbrowie Górniczej. Gospodarze, wyjątkowo groźni na własnym parkiecie, od pierwszej do ostatniej minuty prezentowali twardy charakter i pełną determinację. Sopocianom wyraźnie zabrakło skuteczności, zwłaszcza w rzutach z dystansu – zespół Mikko Larkasa trafił w całym meczu zaledwie pięć trójek. Kolejny raz widoczny był też brak Kaspera Suurorga, który jest kontuzjowany od spotkania derbowego. To druga z rzędu przegrana Trefla, która zepchnęła Żółto-Czarnych poza podium. Za tydzień w Ergo Arenie czeka ich prawdziwy hit – starcie z wiceliderem Orlen Basket Ligi, Kingiem Szczecin, gdzie przełamanie może mieć podwójne znaczenie.
Sobota była udanym dniem dla drugoligowej siatkówki w Gdańsku. Stoczniowiec PG po ciężkim boju pokonał Olimpię Sulęcin, a triumf ten okazał się niezwykle ważny w kontekście układu tabeli. Gdańszczanie nieco oddalili się od strefy spadkowej, choć wciąż muszą zachować czujność, bo rywale depczą im po piętach. Powody do radości mają także siatkarki JohnnyBros AZS UG. Podopieczne Ireneusza Waleczka wygrały na trudnym terenie z SMS Police. Spotkanie było bardzo zacięte, zwłaszcza w pierwszym i czwartym secie, jednak to akademiczki zachowały większą pewność w kluczowych momentach. Takie zwycięstwa cieszą tym bardziej, że UG pnie się w górę drugoligowej tabeli.
W 1. lidze futsalu obyło się bez niespodzianki — faworyt z Białegostoku od początku kontrolował przebieg spotkania z AZS UG i wyraźnie pokazał, dlaczego tak mocno puka do drzwi Ekstraklasy. Dla podopiecznych Wojciecha Pawickiego była to z pewnością cenna lekcja futsalu.

JohnnyBros Olimpia Osowa Gdańsk kończy niedzielne zmagania w unihokeju z mieszanymi uczuciami. W podwarszawskiej Zielonce dziewczyny po bardzo wymagającym spotkaniu pokonały miejscową Bankówkę. Mężczyznom nie poszło już tak dobrze — ulegli w Krakowie tamtejszym Smokom, a o porażce przesądził przede wszystkim słaby początek, bo już po sześciu minutach przegrywali dwiema bramkami. W efekcie sekcja męska spadła w ekstralidze na szóste miejsce, natomiast kobiety zajmują po tej kolejce pozycję wiceliderek.
Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy… Seria zwycięstw PGE Wybrzeża Gdańsk zatrzymała się na siedmiu wygranych. Szczypiorniści po ponad dwóch miesiącach bez porażki musieli uznać wyższość rywala w derbach w Kwidzynie. Podopieczni Patryka Rombla byli bliscy przedłużenia passy — na kilka minut przed końcem prowadzili różnicą pięciu bramek. Gospodarze zaczęli jednak konsekwentnie odrabiać straty, a dobra obrona i szybkie kontry uniemożliwiły gdańszczanom utrzymanie przewagi. W ostatniej akcji Energa MMTS doprowadziła do remisu, więc o wyniku zadecydowały rzuty karne. W nich dwukrotnie Łukasz Zakreta zatrzymał zawodników Wybrzeża, dając kwidzynianom zwycięstwo w derbach Pomorza. Gdańszczanie pozostają na podium Orlen Superligi i pozostaje wierzyć, że przerwanie serii nie wpłynie negatywnie na zespół Patryka Rombla.
Koszykarze AMW Arki Gdynia wyraźnie złapali dobry rytm — kolejne starcie z wymagającym rywalem zakończyło się ich zwycięstwem. Choć początek meczu z Górnikiem Wałbrzych był w wykonaniu żółto-niebieskich słaby i ospały, z każdą minutą przejmowali kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. W pierwszej połowie świetnie spisywał się Courtney Ramey, który zdobył 17 punktów w ciągu pierwszych 20 minut. Po przerwie gdynianie konsekwentnie powiększali przewagę, a w ofensywie prym wiódł Jarosław Zyskowski. Górnik nie znalazł sposobu na dobrze dysponowaną Arkę, która odniosła drugie zwycięstwo z rzędu i awansowała na podium Orlen Basket Ligi, spychając z niego sopockiego Trefla. W kontekście akcji #AMWArkaBezJaj, o której pisaliśmy wcześniej, promocja zdrowia i profilaktyki wypadła znakomicie, a specjalne stroje dodatkowo przyniosły drużynie szczęście.
Energa Trefl Gdańsk nie zdobył nawet seta w starciu z Projektem Warszawa. Kluczowa, zwłaszcza pod względem mentalnym, okazała się pierwsza partia — niezwykle zacięta, pełna efektownych wymian i emocji, zakończona wynikiem 33:31 dla gospodarzy. To wyraźnie ich napędziło, bo druga odsłona przebiegała już pod pełną kontrolą stołecznej ekipy. W trzecim secie Gdańskie Lwy walczyły do końca, jednak rywale okazali się zbyt mocni, pokazując głębię składu i duże doświadczenie. Mimo porażki ambicji podopiecznym Mariusza Sordyla odmówić nie sposób.
Fot. Grzegorz Jędrzejewski/Energa Trefl Gdańsk/Arka Gdynia/JohnnyBros Olimpia Osowa Gdańsk